Gdyby nie zimno, zima zostałaby moją ulubioną porą roku. Uwielbiam cieplutkie piżamy, rękawiczki bez palców skandynawskie wzory, grube koce, migające światełka i to, że wszystko staje się nagle takie... przytulne. Do tego te długie, ciemne wieczory, które można spędzić na niekończących się spacerach czy na wylegiwaniu się z książką i kubkiem gorącej herbaty. No i świat staje się taki piękny, kiedy gałęzie drzew pokrywają się szronem, a łabędzie i kaczki, które zapomniały odlecieć na zimę, obsiadują staw w wielkich gromadach, jakby chciały wspólnymi siłami roztopić lód. Wychodzą tylko chwilami, kiedy na brzegu pojawi się jakaś dobra dusza i sypnie trochę resztek ze śniadania. Pozostając w temacie śniadania, zimowe smaki też bardzo mi pasują. Te wszystkie pomarańcze, goździki i korzenne aromaty. Tylko mróz i bez przerwy zmrożone palce psują moją wizję idealnego świata. Choć z drugiej strony.. co może być przyjemniejszego, od wpakowania zimnych kończyn pod kołdrę i wtulenia zmrożonego nosa w zawsze ciepłą, ukochaną osobę?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poniedziałkowe diy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poniedziałkowe diy. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 7 grudnia 2014
poniedziałek, 29 września 2014
Poniedziałkowe DIY - prezent na dzień chłopaka
Hej hej, jestem i mam się dobrze. Dzień chłopaka już jutro (ja świętowałam już z P w weekend wieczorem z filmami akcji i kupą pysznego żarcia, a co) i pewnie większość z was ma już przygotowane jakieś drobiazgi, ale gdyby nie, to poratuję. Podzielę się z wami czymś, co P dostał w minione mikołajki i jest z tego prezentu bardzo zadowolony. W ogóle uwielbiam robić mu prezenty, kupować, wręczać... On też z resztą jest mistrzem romantycznych niespodzianek ;) Ale do rzeczy:
Potrzebne będą
- talia kart
- dwa metalowe kółka (ja swoje kupiłam w pasmanterii) - opcjonalnie sprawdzi się wstążka)
- trochę papieru i ewentualnie drukarka
- odrobina inwencji twórczej
Zaczynamy od przygotowania okładki. Możecie narysować własną, stworzyć w programie graficznym, lub skorzystać z mojej:
Potrzebne będą
- talia kart
- dwa metalowe kółka (ja swoje kupiłam w pasmanterii) - opcjonalnie sprawdzi się wstążka)
- trochę papieru i ewentualnie drukarka
- odrobina inwencji twórczej
Zaczynamy od przygotowania okładki. Możecie narysować własną, stworzyć w programie graficznym, lub skorzystać z mojej:
Teraz wycinamy takie prostokąty z papieru, aby zmieściły się na karcie, po stronie z cyferkami. Dobrze jest zostawić troszkę miejsca po bokach.
Tu znów przychodzę z pomocą:
Znowu bardzo brzydko wrzucone ale naprawdę nie potrafię dodać tego jako plik :(
Po wydrukowaniu ramek wystarczy zapełnić je tekstami, zdjęciami, czymkolwiek co dla was ważne, powycinań i przykleić na karty.
Karty możemy podziurawić dziurkaczem, ja zrobiłam to bindownicą i spięłam metalowymi kółkami. Niestety nie pokażę wam efektu końcowego, bo prezent jest u P :)
poniedziałek, 22 września 2014
Poniedziałkowe DIY - koszyk z papierowej wikliny
W dzisiejszym poście z serii ,,zrób to sam" przychodzę do was z czymś co zrobiłam już dawno temu, jeszcze jakoś na początku wakacji. Potrzebowałam jakiegoś ładnego pojemnika do postawienia przy łóżku, na różne potrzebne rzeczy - krem do rąk czy ładowarkę do telefonu. Kupne pudełka czy koszyczki nie spełniały moich oczekiwań, a poza tym o ile większa jest satysfakcja, kiedy zrobimy coś samodzielnie. Stwierdziłam, że uplotę sobie sama śliczny, biały koszyczek. Okazało się to dużo prostsze niż się spodziewałam, ale podczas tworzenia nie dałam rady robić zdjęć - wszystko mi się wtedy wyginało i wyglądało bardzo brzydko. Nie wiedziałam jak zrobić instrukcję bez zdjęć, więc w końcu zdecydowałam się na stworzenie pięknych ilustracji w profesjonalnym programie graficznym. No to zapraszam :)
poniedziałek, 25 sierpnia 2014
Poniedziałkowe DIY - eyeliner w minutę
Wiecie, w podstawówce byłam niezwykle kreatywnym dzieckiem. Naprawdę, aż do przesady. Tworzyłam własne światy, wymyślałam z przyjaciółmi coraz to nowe zabawy i przygody. Kiedy coś zaczynałam, to tak na serio, wciągałam się w to całkowicie. Moje lalki zawsze miały tonę ubranek z bibuły i chusteczek, pełno modelinowego jedzenia i drewniane domki, które sama ,,tapetowałam" papierem samoprzylepnym. Z bratem poszłam o krok dalej - stworzyliśmy papierowe ludziki a mieszkanka zbudowaliśmy im w pudelkach po butach. Były tam piętrowe łóżka, basen, ogródek... W tamtym okresie pisałam kilka książek naraz, tworzyłam piosenki, rysowałam. Wszystko co się dało.
Później zaczęło się gimnazjum i moja kreatywność poszła w kierunku tworzenia, a nie wymyślania. Przykładałam większa wagę do swojego warsztatu, zaczęłam kurs rysunku i zaopatrzałam się w coraz to nowe materiały. Wciągnęłam się w przerabianie ciuchów, tworzenie modelinowej biżuterii, zwierzątek z koralików, decoupage'owych pudełeczek i jeszcze miliona innych rzeczy. Moje starania z tamtego czasu możecie oglądać tutaj.
Kiedy nastało liceum, stary blog umarł. I moje tworzenie wraz z nim. To znaczy dalej mam sporo pomysłów i czasem wezmę się za coś kreatywnego, ale nie są to już takie ilości jak kiedyś i trochę mi tego brakuję. To nie jest tak, że nie mam czasu czy pomysłów. Po prostu jakoś nie mam motywacji. A że ten blog ma być moją motywacją do bycia kreatywną oraz zapisem wszystkiego co robię, to postanowiłam rozpocząć serię poniedziałkowego DIY. Dlaczego poniedziałkowego? Po prostu będę mieć cały tydzień na myślenie, a weekend na tworzenie. Nie obiecuję, że posty będą dokładnie co tydzień (np w przyszły poniedziałek nie będzie bo wyjeżdżam), bo nie wiem czym zaskoczy mnie maturalna klasa, ale będę sie bardzo starać.
Dziś zaczynamy od rzeczy wyjątkowo prostej czyli domowego eyelinera. Potrzebne będą nam jedynie dwa ogólnie dostępne produkty:
Później zaczęło się gimnazjum i moja kreatywność poszła w kierunku tworzenia, a nie wymyślania. Przykładałam większa wagę do swojego warsztatu, zaczęłam kurs rysunku i zaopatrzałam się w coraz to nowe materiały. Wciągnęłam się w przerabianie ciuchów, tworzenie modelinowej biżuterii, zwierzątek z koralików, decoupage'owych pudełeczek i jeszcze miliona innych rzeczy. Moje starania z tamtego czasu możecie oglądać tutaj.
Kiedy nastało liceum, stary blog umarł. I moje tworzenie wraz z nim. To znaczy dalej mam sporo pomysłów i czasem wezmę się za coś kreatywnego, ale nie są to już takie ilości jak kiedyś i trochę mi tego brakuję. To nie jest tak, że nie mam czasu czy pomysłów. Po prostu jakoś nie mam motywacji. A że ten blog ma być moją motywacją do bycia kreatywną oraz zapisem wszystkiego co robię, to postanowiłam rozpocząć serię poniedziałkowego DIY. Dlaczego poniedziałkowego? Po prostu będę mieć cały tydzień na myślenie, a weekend na tworzenie. Nie obiecuję, że posty będą dokładnie co tydzień (np w przyszły poniedziałek nie będzie bo wyjeżdżam), bo nie wiem czym zaskoczy mnie maturalna klasa, ale będę sie bardzo starać.
Dziś zaczynamy od rzeczy wyjątkowo prostej czyli domowego eyelinera. Potrzebne będą nam jedynie dwa ogólnie dostępne produkty:
- Cień do oczu w dowolnym kolorze - pamiętajcie jednak, że kolor eyelinera będzie nieco mniej wyrazisty niż samego cienia. Wybierajcie dobrze napigmentowane produkty w mocnych kolorach.
- Płyn do soczewek.
Dodajemy dosłownie kropelkę płynu do soczewek. Mieszamy do uzyskania odpowiedniej, lekko gęstej konsystencji. W razie potrzeby dodajemy więcej cienia.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






